środa, 10 czerwca 2015

Północ [1]

Północ 

I


Zemdlałam. Czyjeś silne ręce przeniosły mnie na chodnik. Oprzytomniałam dopiero, gdy zdałam sobie sprawę, że wokół mnie stoi tłum ludzi. Otwierając oczy, zapomniałam o wszystkim. O Ethanie. O rozstaniu. Ożywione rozmowy naokoło, umilkły, gdy tylko podniosłam się do siadu. Dziewczyna, mulatka, o wesołych iskrach w oczach, zgrabnym nosie, dużych, czarnych oczach i wyzywającym wyrazie twarzy, krzyknęła rozbawiona:
-A jednak żyjesz! Cholera wiesz, gdyby nie twoje cudowne rozbudzenie, pewnie przyjachały by tu miśki. - Spojrzałam na nią pytająco, przekrzywiając głowę i mrużąc oczy. Wyszła z kręgu ludzi i kucnęła tuż przy mnie. - Policjanci, pieski, jakkolwiek by ich nie nazwać, irytują mnie do tego samego stopnia - Dziewczyna wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu, a grupa odpowiedziała jej falą śmiechu. -Sytuacja nie wyglądałaby najlepiej, bo wiesz, mamy tu samych bandytów i panie do towarzystwa - ze śmiechem i nieustępliwą pewnością siebie, wskazała ręką całe towarzystwo za sobą. Wszyscy, zgodnym ruchem, kiwnęli głowami, lub pomachali życzliwie. Śmiech nie opuszczał tych ludzi. Nie wstydzili się prawdy o sobie, co więcej, wyglądali na naprawdę dumnych. Mimowolnie uśmiechnęłam się. Pomimo konfliktu z prawem, sprawiali wrażenie najbardziej zgranej i odjechanej grupy, jaka miała kiedykolwiek szansę zaistnieć. "Zarąbiści ludzie" - stwierdziłam. Moja podświadomość pierwszy raz, kiwnęła głową, zgadzając się ze mną.
-A ty? Kim jesteś?- spytała mulatka wyrywając mnie z zamyślenia.
-Nikim istotnym, nie zawrajcie sobie mną głowy. Już się zmywam- odparłam mimo woli. Grupa odpowiedziała mi śmiechem.
-Dziewczyno, przed kilkoma minutami nieprzytomna leżałaś na drodze, zatrzymując cały uliczny ruch. - zaśmiał się ciemnoskóry chłopak. -Myślisz, że damy ci tak po prostu odejść po tym jakie cudowne zamieszanie wprowadziłaś? - uśmiechnął się ciepło. Nie wiedząc czemu poczułam, że coś ciągnie mnie do tej grupy. Co to było? Fakt, że są niebezpieczni i to co robią jest karalne? Przecież zawsze byłam grzeczną dziewczynką.. Czyżby okrutne rozstanie z Ethanem tak bardzo mnie zmieniło? Spojrzałam na wesołą mulatkę, która bardzo intensywnie mi się przyglądała. -Co tu robicie? - zadałam jedno  z najgłupszych pytań, jakie mogłam zadać. Tak? Doprawdy komiczne, ciekawe co takiego mogą robić prostytutki i uliczni gangsterzy przy ulicy. Uświadomiłam sobie co palnęłąm i mimowolnie uderzyłam się ręką w czoło. Parę osób zaśmiało się cicho, reszta nie odezwała się słowem. Jednak mulatka uśmiechnęła się zalotnie i z nieustępliwą pewnością siebie szepnęłą mi do ucha:
-Wszystko, czego ty nigdy byś nie zrobiła.- Rozchyliłam usta, zastanawiając się czy faktycznie nie byłaym do tego zdolna, zważywszy na to, że moje serce zostało podeptane przez mężczyznę któremu oddałabym wszystko. "Nacierpiałaś się już tyle, że to nie byłby dla ciebie przebój"- próbowała wesprzeć mnie podświadomość. Jednak efekt by odwrotny, a w moich oczach pojawiły się łzy. Mulatka zerknęła na mnie przelotnie i przylgnęła do mnie, muskając moje usta swoimi. Wystraszyłam się. To nieetyczne. To jest o prostu złe. Odsunęłam się nieznacznie, jednak moje serce potrzebowało czułości, a ja nie byłam osobą, która mogłaby mu ją odebrać. Dziewczyna trzymała w palcach mój podródek, drugą dłonią głaskając mnie po udzie. Jej dotyk był przyjemny, a świadomość, że to co robię jest złe, rozgrzewała mnie w dziwny sposób. Ciepłe usta mulatki coraz namiętniej zasysały moją dolną wargę. Gdy skończyła pocałunek, poczułam że właśnie doświadczyłam najprzyjemniejszego pocałunku w moim życiu. Potem jednak moja podświadomość zaczęłą burzyć się, że jestem zwykłą dziwką, co natychmiast poskutkowało zimną analizą tego co się właśnie wydarzyło. Pocałowała mnie DZIEWCZYNA, prawdopodobnie prostytutka, na oczach całego tłumu przestępców, w miejscu w którym nigdy wcześniej nie byłam. Chyba najwyższa pora stąd spieprzać.

wtorek, 12 maja 2015

Północ- prolog

Północ 

[Prolog]

-Jenese- zajęczał cicho. Odwróciłam głowę i spojrzałam prosto w jego rozpalone oczy. Przełknęłam ślinę.
-Muszę iść.- Odparłam. Owinęłam szalik wokół szyi, włożyłam kurtkę i prawie rzuciłam się do drzwi. Krótkie spojrzenie za siebie i już gotowa byłam paść na tawrz przed facetem, który mnie zdrdził.  Stał z rozwartymi ustami, rzucając mi pełne skruchy spojrzenie. Jego żałosny wyraz twarzy, potargane, ciemne włosy i tak puste, brązowe oczy, sprawiły że moim ciałem wstrząsnał chłodny dreszcz. Zapragnęłam złamać zasady zdradzonych kobiet i rzucić się w jego gorące objęcia, które nie wypuściłyby mnie dopóki obydwoje byśmy nie zasnęli. Wzięłam głęboki oddech, odwróciłam wzrok i wertując wszystkie myśli, kalkulując wszystkie słowa, mocno nacisnęłam klamkę. Chciałam wydostać się stąd zanim zmienię zdanie i popełnie prawdopodobnie kolosalny błąd. Przechodząc prze próg poczułam mroźny wiatr smagający moją twarz, zima wzięła mnie w swoje objęcia. Ruszyłam przed siebie, pięknym chodnikiem, który biegł między najróżniejszymi krzewami, czekającymi na pierwsze słoneczne promienie. "Są jak te wszystkie jego kurewki" nasunęła mi podświadomość. "chodzi o ilość, czy jakość?"- spytałam ją kąśliwie. Ucichła. Otarłąm rękami niechciane łzy, pogrążając się w przygnębieniu. Osowiałym krokiem ruszyłam przed siebie, zostawiając za sobą wszystko czego chciałam, wszystko co znaczyło dla mnie tak wiele.. "Przecież możesz zawrócić i kibicować mu w posuwaniu innych panienek" zachichotała podświadomość. Puściłam to mimo uszu i wybuchnęłam głośnym płaczem. Rzuciłam się biegiem w stronę, której nie znałam. Mijając przecznice, tramwajowe nici, które przybrały niezwykle ciemne barwy, gnałam potykając się o własne nogi. Spuchnięte od płaczu oczy sprawiły że boleśnie upadłam. Było mi to obojętne. Po chwili przerażona zorientowałam się że leżę na ulicy.