wtorek, 12 maja 2015

Północ- prolog

Północ 

[Prolog]

-Jenese- zajęczał cicho. Odwróciłam głowę i spojrzałam prosto w jego rozpalone oczy. Przełknęłam ślinę.
-Muszę iść.- Odparłam. Owinęłam szalik wokół szyi, włożyłam kurtkę i prawie rzuciłam się do drzwi. Krótkie spojrzenie za siebie i już gotowa byłam paść na tawrz przed facetem, który mnie zdrdził.  Stał z rozwartymi ustami, rzucając mi pełne skruchy spojrzenie. Jego żałosny wyraz twarzy, potargane, ciemne włosy i tak puste, brązowe oczy, sprawiły że moim ciałem wstrząsnał chłodny dreszcz. Zapragnęłam złamać zasady zdradzonych kobiet i rzucić się w jego gorące objęcia, które nie wypuściłyby mnie dopóki obydwoje byśmy nie zasnęli. Wzięłam głęboki oddech, odwróciłam wzrok i wertując wszystkie myśli, kalkulując wszystkie słowa, mocno nacisnęłam klamkę. Chciałam wydostać się stąd zanim zmienię zdanie i popełnie prawdopodobnie kolosalny błąd. Przechodząc prze próg poczułam mroźny wiatr smagający moją twarz, zima wzięła mnie w swoje objęcia. Ruszyłam przed siebie, pięknym chodnikiem, który biegł między najróżniejszymi krzewami, czekającymi na pierwsze słoneczne promienie. "Są jak te wszystkie jego kurewki" nasunęła mi podświadomość. "chodzi o ilość, czy jakość?"- spytałam ją kąśliwie. Ucichła. Otarłąm rękami niechciane łzy, pogrążając się w przygnębieniu. Osowiałym krokiem ruszyłam przed siebie, zostawiając za sobą wszystko czego chciałam, wszystko co znaczyło dla mnie tak wiele.. "Przecież możesz zawrócić i kibicować mu w posuwaniu innych panienek" zachichotała podświadomość. Puściłam to mimo uszu i wybuchnęłam głośnym płaczem. Rzuciłam się biegiem w stronę, której nie znałam. Mijając przecznice, tramwajowe nici, które przybrały niezwykle ciemne barwy, gnałam potykając się o własne nogi. Spuchnięte od płaczu oczy sprawiły że boleśnie upadłam. Było mi to obojętne. Po chwili przerażona zorientowałam się że leżę na ulicy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz